Podsumowując…

Miał powstać dziennik z podróży, ale lepiej pozostawić sobie pretekst pt. „opowiem Ci wszystko przy piwie”. Warto jednak podsumować to, co nas spotkało podczas tych niespełna trzech tygodni. Za cel wyjazdu obrałyśmy sobie serce Bałkan – Bośnię i Hercegowinę, serce pęknięte na trzy części: muzułmańską Federację Bośni i Hercegowiny, prawosławną Republikę Serbską i katolicką, nieformalną Republikę Chorwacji. 18 lat temu te pęknięcia zszyto, ale one się rozchodzą. Ciężko jest budować kraj, w którym każdy z trzech separujących się od reszty narodów walczy tylko o polepszenie własnej sytuacji gospodarczej. Nie udało nam się odpowiedzieć na pytanie skąd się bierze nienawiść w stosunku do bośniackich muzułmanów. Jak to możliwe, że spotkani Serbowie tak mili i gościnni w stosunku do nas, bez mrugnięcia okiem opowiadają o tym, jak strzelali w Srebrenicy do bezbronnej ludności muzułmańskiej, chwaląc się z dumą: „to my, ja i on, ich tam w Srebrenicy pif paf w głowę”. Jak się zachować w takiej sytuacji? Czy oni poznali tych samych muzułmanów co my? Tych którzy wstawali o 5 rano żeby przygotować nam śniadanie, piekli dla nas świeży chleb, płakali, gdy odjeżdżałyśmy i prosili, żeby zadzwonić jak dojedziemy do domu i pozdrowić rodziców. Czy też może my nie wiemy wszystkiego i gdybyśmy same przyszły na świat w Republice Serbskiej, z taką samą nienawiścią odnosiłybyśmy się do muzułmanów? Wewnętrzny konflikt Bośni i Hercegowiny trwa nadal, przejawia się nawet w ustroju politycznym kraju. Każdy z narodów zamkniętych w granicach Bośni i Hercegowiny chce być reprezentowany w rządzie, stąd zgromadzenie parlamentarne również dzieli się na trzy części: bośniacką, serbską i chorwacką. Każda z nich wybiera swojego przedstawiciela, który przez okres 4 lat wchodzi w skład prezydium, tym samym stanowiąc najwyższą władzę w państwie. W czasie tych 4 lat członkowie trzy-osobowego prezydium rotacyjnie pełnią funkcję przewodniczącego izby. Ponadto, ze względu na trudne bośniacko-serbsko-chorwackie stosunki polityczne, ONZ w 1995 utworzyła stanowisko Wysokiego Przedstawiciela w Bośni i Hercegowinie. Jest ono sprawowane do dziś, co nasuwa myśl, że sytuacja polityczna w państwie jest nadal niestabilna. Dobrym podsumowaniem takiego ustroju  jest zdanie wypowiedziane przez jednego z mieszkańców Bośni i Hercegowiny: „Wy w Polsce utrzymujecie jednego prezydenta, a my trzech”. Stereotypowej, bośniackiej biedy nie znajdziecie, bo Bośniacy to zaradny naród. Skoro rząd nie buduje fabryk, nie daje miejsc pracy i nie zwiększa produkcji własnej kraju, to ludzie sami szukają zatrudnienia poza jego granicami, głównie w Niemczech i w Austrii. Rower jest idealnym środkiem transportu, pozwala szybko się przemieszczać, nie stanowiąc jednocześnie bariery między nami a miejscowymi. Dzięki temu poznajesz ludzi, obserwujesz jak zmienia się krajobraz i co równie ważne – aktywnie spędzasz czas. I nieprawdą jest, że trzeba inwestować w sprzęt, co udowodniła Ola pokonując bałkańskie drogi na 20 letnim rowerze marki Travers. Trasa mimo wcześniejszego planu, modyfikowana była na bieżąco. Można powiedzieć, że właściwie wszystko było dziełem przypadku:

  • Gdybyśmy wybrały inną drogę w Banja Luce, nie trafiłybyśmy na nocleg do Dragany i jej psa Dony, ani na nocleg do wspaniałej rodziny Państwa Mavic
  • Gdybyśmy nie zgubiły drogi, nie poznałybyśmy Danjila, ani nie trafiły na nocleg do cudownych ludzi w Zavidovici, a Ola nie poznałaby swojego księcia z bajki
  • Tylko dzięki wskazówkom napotkanych policjantów zobaczyłyśmy magiczną dolinę rzeki Krivaji i znalazłyśmy nocleg u Osmana i Zahidy
  • Gdyby nie złapała nas burza, nie nocowałybyśmy w apartamencie Amira na stokach Bjelasnicy
  • Gdybym nie nocowała na Bjelasnicy, pewnie nie zobaczyłabym kanionu Rokitnicy i nie poznałabym psa „2228”
  • Dzięki aptekarce z Sarajewa, która wydała mi antybiotyk bez recepty, mogłam kontynuować podróż
  • Bez okna pogodowego nie wyszłybyśmy na Maglic w getrach, adidasach i z anginą, a co za tym idzie nie poznałybyśmy Mirka-taksówkarza z Brzegu Opolskiego
  • Gdyby nie burza, która uziemiła nas w najbrzydszym mieście Bośni, nie piłybyśmy wódki z… mordercami ze Srebrenicy
  • Dzięki straconym trzem godzinom na szukanie Urzędu Miasta Mostar z zasiadającą w nim nielegalną radą miasta, doznałyśmy „objawienia” w Medjugorie i znalazły orzechowy nocleg nad brzegami Naretwy
  • Gdyby nie chęć dotarcia nad morze od strony Bośni, nie zrobiłybyśmy 40 km podjazdu, ani nie zobaczyłybyśmy jaki to „dostęp” do morza posiada Bośnia i Hercegowina
  • I wreszcie gdybym nie wyjechała wcześniej, nie poznałabym Radka, z którym wróciłam do Polski, a Ola może miałaby swój aparat fotograficzny

Na świecie mnóstwo jest dobrych ludzi, trzeba tylko umieć na nich trafiać. My chyba umiemy, bo trafiłyśmy na

Jolę i Pawła

IMG_7402

Draganę

IMG_7435

Rodzinę Mavic

IMG_7481

Rodzinę Hasancevic

dsc2623

Osmana i Zahidę

_MG_7584

Pana od ziołowej herbaty

IMG_7775

Mirka

IMG_7959

Amira, Danijela, Radka i wielu innych, a także na siebie 😉

IMG_8233

Reklamy
Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: